niedziela, 30 marca 2014

Niedziela Dla Włosów,dzisiaj maska DIY

baner pochodzi ze strony www.anwen.pl
Witajcie :)

W dzisiejszym poście chcę Wam przedstawić moją niedzielną pielęgnację. Moja niedziela miała sie przenieść na poniedziałek ,ale ostatnio dziwnym trafem znajduję czas w niedziele :)

Biorę udział w akcji Marzec Miesiącem Olejowania z Anwen, więc moja pielęgnacja w tym szczególnym dniu zaczęła się już poprzedniej nocy. W moim przypadku najlepiej się sprawdza olejowanie na całą noc. Dzięki temu moje średnio (zbliżające się do nisko) porowate włosy wypijają dużo oleju bez straty czasu na siedzenie w czepku za dnia.

1. Olejowanie- jak wcześniej wspomniałam wczoraj na wieczór nałożyłam olej Green Pharmacy łopianowy z dodatkiem olejku arganowego. Czepek podgrzałam na głowie i założyłam turban. Tak spałam aż do godziny 8:00 ( szalona pora :< )


2. Mycie- po wstaniu użyłam szamponu Babuszki Agafii na porost włosów, z serii w saszetkach. Olej po jednorazowym myciu był z grubsza spłukany. Zwykle się tym nie przejmuje,bo odżywki, które później nakładam, domywają go do końca.

3. Maska DIY- zrobiłam najprostszą i wysoce proteinową maskę. Właściwie poleciła ją moja babcia, a ja zafundowałam jej lekki tuning. Jest niesamowicie prosta o zrobienia ,a produkty są tymi, które używamy prawie codziennie w kuchni. Pewnie dużo o niej słyszałyście, nie jest to nic nowego :)
    a)żółtko
    b)parę kropel soku z cytryny
    c)łyżka miodu
    d)kilka kropel oliwy
    e)kilka kropel gliceryny
Ilość uzależniamy od długości i grubości naszych włosów, wszystko ładnie rozbełtujemy i nakładamy pod czepek na ok. 30 minut. Ciężko się ją nakłada, zaraz po mamy bardzo sztywne włosy, ale po zmyciu maski efekt znika i włosy są pięknie i naturalnie odżywione. Miód jakimś cudem (tym razem) zabił zapach żółtka i maska pachniała zwyczajnie kuchennie.
przed dodaniem miodu i rozbełtaniem

najlepszy naturalny miód jaki może przydać się w masce :)

4. Odżywka- Na 3 kroku mogłabym właściwie skończyć ,ale nienawidzę zapachu żółtka i sklejonych miodem włosów. Jako że odżywki mają minimalne właściwości myjące i dobrze pachną nałożyłam jedną z nich. Był to balsam Babuszki Agafii regenerujący, seria saszetkowa. Prócz usunięcia nieprzyjemnej woni pozwoliłam im na dogłębne odżywienie- jest to w końcu ten jeden dzień w tygodniu kiedy mogę nakładać więcej niż zwykle, dając moim włosom bombę odżywczą. Musimy pamiętać , by balsam/odżywka były ubogie w proteiny- już jajko zawiera ich dużo i może dojść do przeproteinowania. Chociaż cytryna wymywa proteiny- należy uważać

5. Płukanka- ja postawiłam na rumiankową ze szczyptą cynamonu. Było to ostatnie płukanie, włosy ładnie pachniały i przez płukankę zrobiły się bardziej śliskie i lśniące.Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia ,ale to nic specjalnego, wywar z rumianku i trochę cynamonu- żadna filozofia :)

6. Zabezpieczam końce (bardzo niepozornym) serum arganowym z Joanny.
Efekty NDW :)

bez flesza

bez flesza

bez flesza

flesz

flesz

flesz

bez flesza
Właściwie to jestem bardzo zadowolona, dawno nie były w takiej formie
Pozdrawiam :)

wtorek, 25 marca 2014

Błędy w pielęgnacji włosów

Cześć, 

dzisiejszy post chciałabym poświęcić błędom, które do tej pory zdarza mi się popełniać oraz takie, które pojawiały się w mojej pielęgnacji na początku włosomaniactwa. Jest tutaj wiele oczywistych rzeczy, ale postanowiłam je uporządkować, zebrać w całość i rozwiać wszelkie wątpliwości.

zdjęcie pochodzi ze strony tumblr.com/arrogant-elegant


1. Używanie suszarki, prostownicy, lokówki- nie ma nic złego w użyciu tego sprzętu raz na jakiś czas, przecież wszystko jest dla ludzi. Jednak notoryczne stosowanie wysusza nasze włosy, łamie końcówki, odbiera im blask i witalność. Najmniejszym złem jest tutaj suszarka, zwłaszcza jeśli użyjemy jej z zimnym nawiewem i nie na całkowicie mokre włosy. Z kolei co do prostownicy i lokówki włosy przed użyciem muszą być całkowicie suche i zabezpieczone kosmetykami przed wysoką temperaturą. Najlepiej jednak wykluczyć je sprzęty z naszej codziennej pielęgnacji.

2. Tarcie ręcznikiem,szorowanie włosów podczas mycia, szarpanie przy rozczesywaniu, ciasne spinanie gumkami czy spinkami-nic na siłę ! Te czynności osłabiają nasze włosy. Musimy obchodzić się z nimi nieco delikatniej jeśli chcemy, żeby coś z nich zostało. Przy takim złym traktowaniu zaczną nam wypadać i łamać się. Przy myciu wystarczy delikatny masaż skóry głowy. Z kolei jeśli chodzi o wycieranie ręcznikiem powinniśmy lekko odsączać nadmiar wody, a nie wyżynać włosy jak pranie. W tym celu najlepiej sprawdzają się ręczniczki z mikrofibry lub ręczniki z bambusa.

3. Zakupowy szał, nakładanie zbyt często i zbyt dużych ilości kosmetyków - zmiany powinnyśmy wprowadzać stopniowo. Nałożenie zbyt wielkiej bomby kosmetycznej po całkowicie ubogiej pielęgnacji może odnieść zupełnie odwrotny skutek do zamierzonego. Na sam początek nie warto poddawać się włosomaniaczemu szałowi kupowania kosmetyków. Wszystkie rzeczy wystarczają w zdublowanej formie, żeby móc nieco żonglować kosmetykami i wprowadzać zmiany, np.: 2 szampony, 2 odżywki...Podobnie jest z nakładaniem litrów odżywek na włosy albo oleju jak do smażenia frytek. Wystarczy nałożyć tyle, by włosy całe był pokryte, a niekoniecznie ociekające. Pomyślmy później o zmywaniu takiego oleju- koszmar. później myjemy włosy szamponem 3 razy z rzędu, czyli wykonujemy totalnie bezsensowną czynność, ponieważ wymywamy dobroczynne składniki ,które wcześniej zaaplikowałyśmy w oleju.

4. Brudna lub nieodpowiednia  szczotka do włosów- jest siedliskiem bakterii. W tej sposób możemy nabawić się łupieżu, włosy przetłuszczają się szybciej, wydziela się nieprzyjemny zapach. Higiena to podstawa. Podobnie z nieodpowiednią szczotką. Plastikowe, zwykłe drogeryjne szczotki czy grzebienie potrafią zrujnować nasze włosy. Najlepiej wybrać te z naturalnego włosia lub grzebienie-z drewna.

5. Farbowanie, rozjaśnianie, trwała - oczywiście jest wiele dziewczyn po takich zabiegach z niesamowitymi włosami. Jednak na samym początku przy bardzo zniszczonych włosach warto tego unikać. Jeśli już decydujemy się na farbowanie warto przyjrzeć się naturalnym sposobom rozjaśniania czy przyciemniania oraz naturalnym farbom. Im mniej chemii, tym lepiej.

6. Rozczesywanie mokrych włosów i nierozczesywanie przed myciem- prostych, mokrych włosów nie należy rozczesywać, niszczy to ich powierzchnię (wyjątkiem są włosy kręcone). Musimy poczekać aż włosy wyschną i dopiero zabrać się za delikatne rozczesywanie. Podobnie rozczesanie włosów przed myciem pozwoli nam na uniknięcie kołtuna po umyciu, plątaniu się włosów, łatwiej będzie też rozprowadzić odżywkę.

7. Codzienne mycie głowy lub zbyt długie trzymanie przetłuszczonych włosów- jest szkodliwe dla włosów, ale tylko wtedy kiedy jest niepotrzebne. Jeśli mamy nieprzetłuszczone włosy, jedynie lekko oklapnięte nie warto zaraz brać się za szampon. Myjmy włosy kiedy tego potrzebują. Nie ma ustalonej reguły co ile powinno się myć włosy. Myjmy wtedy kiedy stają się przetłuszczone i nieświeże. Oczywiście u niektórych będzie to codziennie, u innych co parę dni. Im rzadziej tym lepiej (oczywiście dopóki się nie przetłuszczą- wtedy już trzeba umyć). Podobnie jest z trzymaniem przetłuszczonych włosów. Raz na jakiś czas można im trochę dłużej pozwolić odpocząć od chemii. Ale to raz na 3 miesiące ! Przetrzymywanie przetłuszczonych włosów prowadzi do nadmiernego wypadania, osłabiania cebulek włosów. I nie ma to żadnego wpływu na przedłużenie świeżości włosów- przynajmniej nie to drastyczne przetrzymywanie.

8. Zbyt częste używanie kosmetyków do stylizacji włosów- mogą powodować przesuszenie, łupież, świąd i łamanie się końcówek. Raz nie zaszkodzi, ale codzienne stosowanie lakieru ,wosku czy pianki tylko zaszkodzi naszym włosom.

9.  Nakładanie odżywki czy maski na mokre włosy i zbyt krótkie trzymanie produktu- powinniśmy nakładać te produkty na wilgotne, a nie mokre włosy. Kropelki wody blokują odżywce wniknięcie w głąb włosa. Głowę powinnyśmy najpierw osuszyć ręcznikiem,a dopiero później nakładać maskę.Przy okazji nie możemy sugerować się "sposobem użycia" zawartym na etykietce. Oczywiście nie należy przesadzać, ale 2 minutowe odżywki zaleca się zostawiać dłużej ,by faktycznie mogły zadziałać. W tak krótkim czasie żadna substancja nie ma szansy zadziałać.

10. Omijanie skalpu szerokim łukiem- "a po o mi to, przecież to włosy mają wyglądać dobrze, a nie skóra głowy- jej nikomu nie pokazuje". Ale to właśnie z naszej skóry wydobywają się włosy, więc również i o nią należy zadbać. Unikniemy dzięki temu łupieżu, możemy przyspieszyć porost, zagęścić włosy. Dlatego tak ważne jest pielęgnowanie włosów od nasady.

11. Nie spinanie włosów na noc lub chodzenie spać z wilgotnymi - włosy w czasie snu ocierają się o poduszkę przez co się bardzo niszczą,a tym bardziej jeżeli są mokre. Dobrym sposobem jest spinanie włosów w koczka na czubku głowy spinkami "żabkami". Nie niszczą one aż tak naszych włosów i utrzymują włosy w należytym porządku przez całą noc.

12. Spłukiwanie włosów ciepłą lub gorącą wodą - po myciu i odżywianiu włosów, na koniec powinnyśmy spłukać włosy chłodnym strumieniem, który domknie łuski. Dzięki temu włosy staną się bardziej sprężyste, błyszczące i poskromione.

13. Brak ochrony przed pogodą - włosy warto chronić przed słońcem, wiatrem i deszczem na przykład czapkę, chustką czy też odpowiednimi kosmetykami (np.: termoochronnymi - przed słońcem). Wiatr również łamie nasze włosy, dlatego powinnyśmy je chować.

14. Chęć zobaczenia natychmiastowych efektów- faktycznie po użyciu dobrej maski efekt będzie widoczny już po pierwszym użyciu- włosy będą bardziej miękkie, gładkie i przyjemne w dotyku. Jednak ,żeby zobaczyć efekt permanentny ,a nie taki do następnego mycia musimy być cierpliwe. Nie warto zniechęcać się po 1 nieudanej lub neutralnej próbie. Na przykład przy olejowaniu na prawdziwe, widoczne efekty czasem trzeba czekać kilka miesięcy.

15. Unikajmy szału ,że wszystko co nienaturalne jest złe-bardzo możemy się na tym przejechać. Są skalpy ,które nie obrażają się na SLS, SLeS. Niektórzy potrzebują silikonów dla ochrony końcówek. Używajmy tego co nam służy. Musimy myć włosy rano i je suszyć ? Suszmy, tylko róbmy to z głową zamiast wstawać specjalnie 4 godziny wcześniej ,żeby włosy spokojnie same wyschły. Wiadomo ,że lepiej jest unikać rzeczy, które szkodzą, ale nie będzie to zbrodnia jeśli na jakieś większe wyjście użyjemy lokówki i lakieru do włosów. "Olejowałam, nawilżałam, delikatnie oczyszczałam, stosowałam metodę kubeczkową mycia włosów, starałam się myć włosy odżywką... a kiedy wychodziłam do ludzi wyglądałam okropnie. Tyle zabiegów, tyle czasu w łazience z różnymi miksturami na głowie, tyle pieniędzy wydanych na kosmetyki, tyle wyrzeczeń i poświęceń, a wyglądałam duuużo gorzej niż wcześniej.(...)Każda początkująca włosomaniaczka musi zrozumieć, że jednorazowo użyta suszarka nie zniweczy wszystkich włosowych osiągnięć." -Balbina Ogryzek.

Pozdrawiam

niedziela, 23 marca 2014

Niedziela dla Włosów - dobry początek tygodnia = oczyszczanie

Witajcie ,

    tydzień temu pisałam o tym, że w niedzielę niezbyt znajduję czas na cokolwiek. Wbrew pozorom jest to chyba najbardziej zabiegany dzień tygodnia. Wtedy postanowiłam przenieść ten jeden, wyjątkowy dzień pielęgnacji na poniedziałek. Jakimś cudem jednak dzisiejszy poranek mam luźniejszy, dlatego zrealizuję prawdziwą Niedzielę dla Włosów :)

baner pochodzi ze strony anwen.pl
Dzisiejszy pielęgnacyjny dzień poświęcę na oczyszczanie włosów, więc moja pielęgnacja będzie nieco uboższa niż zwykle. Nie chcę kłaść oleju czy robić OMO przy oczyszczaniu, skoro szampon musi i tak pozbyć się warstwy filmotwórczej pojawiającej się regularnie od 2 tygodni (czyli od ostatniego oczyszczania) ,więc po co robić mu jeszcze więcej roboty. Wybrałam w tym celu najpopularniejszy i mój ulubiony szampon :
Super pachnie, starcza mi na baaardzo długo (skoro tak rzadko go używam). Po nim włosy są aż skrzypiące z czystości, ale też poplątane. Jest oczywistym ,że należy po nim nałożyć jakąś dobrą odżywkę. Ja wybrałam treściwą maskę, która powinna "uzupełnić luki" po oczyszczaniu. Wybór padł na moją ulubioną drożdżową Babuszki Agafii (chciałam biovax, ale mam skłonności do przeproteinowania, więc muszę nieco przystopować)
Włosy znów nabrały objętości, nie są już przyklapnięte. Oczyszczam je raz na 2 tygodnie, żeby lepiej piły oleje i przyjmowały wszystkie składniki odżywcze z masek na przykład. Warto zrobić oczyszczanie, jeśli widzimy ,że włosy nie przyjmują już olejów czy nie reagują na odżywki czy też kiedy są bez życia, przeciążone.

Końcówki zabezpieczyłam olejem. Nakładam go niewiele ,bo moje krótkie włosy końcówki mają bardzo blisko głowy, co może spowodować szybsze przetłuszczanie. Kropelka naprawdę wystarczy, da rade się wchłonąć po jakiejś godzinie od nałożenia.
Teeeen zapaaaach :))))
A tutaj efekty mojego dzisiejszego oczyszczania :
z fleszem

bez flesza
Pozdrawiam :)
P.S muszę chyba już podciąć grzywkę, robią się smętne końce !

piątek, 21 marca 2014

Jak sprawdzić porowatość włosów ?

Cześć,

 w dzisiejszym poście chciałabym zwrócić uwagę na szalenie ważną rzecz, jaką jest porowatość włosów. Można uznać, że nawet najważniejszą, ponieważ dzięki jej znajomości jesteśmy w stanie odpowiednio dobrać kosmetyki do naszej pielęgnacji, np.: odżywki, oleje. Wiemy też jakich zabiegów unikać, a które mogą nam służyć. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne, a może znacząco ułatwić nam życie i pozwoli uniknąć błędów w pielęgnacji. W internecie jest mnóstwo sposobów na jej sprawdzenie i rodzaje, ale ja postaram się je w miarę uporządkować i przybliżyć sam temat.
Są ludzie ,którzy uważają ,że porowatości nie da się dokładnie sprawdzić, że są to totalne bzdury. Oczywiście, że nie da się sprawdzić w 100%. Jednak jeśli przyjmiemy założenie ,że mamy włosy niskoporowate ,a mamy wysokoporowate to wtedy odżywki ,których używamy będą prawdopodobnie zbyt słabe by na nas zadziałać. Przy okazji jest pełno dowodów na to, że dziewczynom zaczęła służyć pielęgnacja kiedy sprawdziły swoją porowatość i stosowały odpowiednie dla danej porowatości kosmetyki. Myślę ,że warto wiedzieć ,żeby lepiej obchodzić się ze swoimi włosami. 

zdjęcie ze strony tumblr.com/mintsprinkles


                             Czym jest porowatość włosa?                                 
 Włosy , a w zasadzie ich powierzchnia opiera się na szczelnie przylegających łuskach. W zależności od porowatości są one mniej lub bardziej rozchylone. Porowatość jest uwarunkowana genetycznie, jednak przez odpowiednią (lub nie) pielęgnację możemy swoją porowatość zmieniać. Oczywiście zmiana ta nie będzie drastyczna, ponieważ nagle z kręconych, wysokoporowatych włosów nie zrobimy cudem gładkich niskoporowatych. Ale zawsze możemy poprawić ich stan.

Możemy wyróżnić dwa stopnie porowatości (główne) i jeden pośredni : 

Wysokoporowate- łuski są odchylone. Łuski na zbliżeniu wyglądają jak otwarta szyszka. Zwykle są to włosy suche, sianowate, kręcone. Szybko się elektryzują i bywają kruche.Puszą się i zwijają przez wilgoć. Słabo odporne na zniszczenia. Puszą się po oleju kokosowym.
zdjęcie ze strony tipsforwoman.pl


Średnioporowate- łuski przylegają do siebie, ale nie maksymalnie szczelnie, lekko odchylone. Właściwie posiadają cechy i wysokoporowatych, i nisko. Jedynie w nieco mniejszych ilościach.
 
Niskoporowate- łuski szczelnie do siebie przylegają.Włosy raczej śliskie i proste. Ciężej je zafarbować, dłużej schną. Wszelkie stylizacje i fryzury szybko tracą swój kształt. Nie są podatne na kręcenie, rozjaśnianie. Zwykle się nie puszą. Raczej odporne na zniszczenia. Dobrze reagują na olejek kokosowy, ujarzmia je i wygładza.
zdjęcie ze strony tipsforwoman.pl


Ważny jest dobór oleju w zależności od porowatości włosów. Przykładowe rodzaje olejów w stosunku do porowatości opisywałam TUTAJ

                      Jak sprawdzić porowatość włosów?                            

1) Test ze szklanką wody- potrzebujemy około 8-10 włosów z różnych partii głowy. Szklankę napełniamy wodą i kładziemy na jej powierzchnię włosy. Jeżeli włosy opadną na dno dosyć szybko, możemy uważać ,że są wysokoporowate (szybko pochłonęły wodę) , jeśli wolno to opozycyjnie niskoporowate. Ten test nie jest w 100% wiarygodny, ponieważ wszystko zależy od tego czy włosy są cienkie, czy grube lub też obciążone sebum czy różnymi produktami.
 

potrzebujemy około 10 włosów z różnych okolic głowy, szklankę lub jakiś szeroki pojemnik wypełniony wodą. Włosy wrzucamy do wody i obserwujemy je. Jeżeli opadną na dno dość szybko, to możemy stwierdzić, że ich struktura jest wysokoporowata. Jeżeli będą opadały wolno, to prawdopodobnie są niskoporowate. Ten test jest mało wiarygodny, ponieważ włos może być odciążony przez jakieś odżywki lub sebum. - See more at: http://tipsforwomen.pl/sprawdzic-porowatosc-wlosow/#sthash.R4a0fOgJ.dpuf
potrzebujemy około 10 włosów z różnych okolic głowy, szklankę lub jakiś szeroki pojemnik wypełniony wodą. Włosy wrzucamy do wody i obserwujemy je. Jeżeli opadną na dno dość szybko, to możemy stwierdzić, że ich struktura jest wysokoporowata. Jeżeli będą opadały wolno, to prawdopodobnie są niskoporowate. Ten test jest mało wiarygodny, ponieważ włos może być odciążony przez jakieś odżywki lub sebum. - See more at: http://tipsforwomen.pl/sprawdzic-porowatosc-wlosow/#sthash.R4a0fOgJ.dpuf
2) Test z mąką - do miseczki z mąką wkładamy kilka włosów. Po wyciągnięciu ich z miseczki dmuchamy na nie : jeśli mąka osiadła - włosy są wysokoporowate. Jeśli nie- mąką zostaje zdmuchnięta, włosy takie są zbyt śliskie ,żeby na nich pozostała.

3) Test na dotyk- weźmy jeden włos i przejedźmy po nim palcami od końców do czubka głowy. Jeśli usłyszymy przeraźliwe skrzypienie - nasze łuski są otwarte, jesteśmy wysokoporowatkami. Jeśli dźwięk będzie ledwo słyszalny jest duże prawdopodobieństwo ,że jesteśmy nisko.

4) Test w profesjonalnym salonie, czy przy użyciu mikroskopu

5)Metoda prób i błędów- kupujemy kosmetyki dostosowane do danej porowatości i sprawdzamy czy będą nam pasować. Metoda czasochłonna i dość kosztowna. Przy okazji możemy zrobić włosom krzywdę maltretując je niedostosowanymi kosmetykami

6) Prędkość wysychania włosów. 3 godziny i dłużej- nisko, 2-3 średnio, 1-2 h wysoko. Wszystko też zależy od gęstości i grubości włosów. I pogody :)

7)  TUTAJ możecie rozwiązać test i sprawdzić porowatość.


              Mity i kity na temat porowatości  (i jej sprawdzania)          

1) Test na dotyk to test na szorstkość - nie jest to prawdą, ponieważ w wykonaniu cienkich włosów byłby niemożliwy. Jest to test na dźwięk. Łuski włosa są tak maleńkie ,że szorstkości zwyczajnie nie da się wyczuć. Przy okazji możemy mieć na sobie multum odżywek ,które tu utrudniają. Niektórzy uważają tą metodę za niewartą uwagi. Jeśli sprawdzają szorstkość, to faktycznie - powodzenia :)

2) Blask i śliskość włosa nie świadczą o porowatości- tutaj kolejny mit. Świadczą, oczywiście nie wyłącznie. Włosy z rozchylony łuskami zwyczajnie nie mają sposobu obijania światła, ponieważ nie ma ono od czego się odbijać. Oczywiście nie jest to 100% założenie, ale możemy się tym jak najbardziej sugerować.

3) To włosy wysokoporowate się gorzej farbują, "zjadają więcej farby"- ma to w sobie trochę prawdy. Oczywiście pochłaniają więcej, ale za to kolor dłużej się utrzymuje i wnika w głąb włosa dlatego jest to prostsze. Włosy niskoporowate przez zamknięcie łusek nie potrafia "załapać koloru"

3)Fryzjerka w pierwszym lepszym salonie na pewno określi moją porowatość-jest przecież fryzjerką, szkoliła się w tym. Cóż, niestety nie. Może wykonać podobne testy, które sugerowane są poniżej, ale mogę dać gwarancje ,że przynajmniej 2/3 Pań Baś czy Jadź z przyblokowych salonów naprawde nie potrafi tego sprawdzić. Mogą być dobrymi fryzjerkami, ba nawet świetnymi, ale za Chiny Ludowe nie ma opcji ,żeby zrobiła to dobrze albo w ogóle. Ostatnio wychodzę z założenia, ze fryzjerki mają swój zwód z braku laku, a nie z powołania i nie mają zielonego pojęcia co mówią i co robią zasłaniając się "autorytetem swojego zawodu". Oczywiście nie można psioczyć na wszystkie, znam kilka najlepszych w swoim zawodzie : szanuję i uwielbiam.

4) Włosy mają jedną porowatość - oczywiście jest to nieprawda. Mając wysokoporowate włosy możemy mieć niskoporowatą grzywkę ,którą często skracamy. Mając z kolei niskoporowate włosy , z przodu mogą mieć wyższą porowatość spowodowaną większym narażeniem na dotykanie, stykanie się częściej ze szkodliwymi czynnikami niż włosy z tyłu.

5) Porowatość jest uwarunkowana genetycznie- jest, ale przez dobrą pielęgnację możemy ją zmniejszyć, a zła - zwiększyć.

wtorek, 18 marca 2014

Dobry Początek Tygodnia - masa protein i nawilżenia

Czeeeeść :)


               Postanowiłam rozpocząć nową odmianę serii włosowej. Wszyscy bawią się w Niedzielę dla Włosów, a ja po prostu w niedzielę się nie wyrabiam. Nie dla samego wyróżnienia nowego dnia, czy pokazania buntowniczej natury (czyli właściwie czegoś identycznego jak NDW) , ale dlatego ,że niedziela wbrew pozorom jest dla mnie dosyć napiętym dniem. Wtedy wszystko robię na ostatnią chwilę, uczę się , sprzątam. Wtedy nie mam czasu nic nałożyć na włosy i chce się jedynie skupić na nauce. Zwykle w niedziele mam też czas dla konia, na obiad rodzinny i ogólne przedtygodniowe ogarnięcie się. Jednak jeśli mam czas chce go spędzić na całkowitym lenistwie, z daleka nawet od nakładania czy robienia jakiejś maseczki. Po prostu leżeć i odpoczywać (niestety nie zdarza mi się to zbyt często). Dla mnie dniem dla włosów jest właśnie poniedziałek. Takie zabiegi pomagają mi się zrelaksować przed całym tygodniem stresu i wzmożonej pracy. Również wbrew pozorom łatwiej jest mi się zebrać do czegoś ,jeśli mam więcej obowiązków. Przy okazji lubię zaczynać tydzień od czegoś przyjemnego oraz czegoś co daje kopa na cały tydzień. Stąd nowa seria , oczywiście nie ma być to plagiat NDW, a jedynie przeniesienie Pielęgnacji z Niedzieli na Poniedziałek :) Bo zwyczajnie tak mi pasuje ! ;)







Jakiś czas temu postanowiłam olejować przed każdym myciem przez 2 miesiące. Wcześniej też robiłam to systematycznie, ale o wiele rzadziej. Teraz chciałam im zrzucić olejową bombę, a później wrócić do olejowania co 2 mycie, czyli co 4 dni. Niestety mimo wcześniejszej regularności ostatnio troche się pochorowałam i nie miałam nawet siły nałożyć oleju rano. Dopiero pod wieczór miałam siłę wziąć prysznic, ale o olejowaniu nie było mowy, włosy nie były zbyt tłuste na olejowanie.Zdecydowałam się na OMO. 

O -Garnier Awokado i Karrite -specjalnie za nią nie przepadam. Służyła moim niegdyś baardzo porowatym włosom, teraz nie zachwyca. Nie szkodzi mi ,ale za bardzo się nie kochamy. Staram się ją szybko wykończyć, a może akurat po drodze się do niej przekonam. Zwykle jak czegoś nie lubię dodaję  glicerynę, żeby było bardziej treściwe. Tak było i tym razem, dzięki temu odżywka była bardzo przyzwoita :)


M -szampon regenerujący Babuszki Agafii -W miarę łagodny szampon, chciałam jakieś odmiany od Babydream. Niestety trzeba po nim nałożyć dobrą odżywkę ,bo włosy są szorstkie w dotyku. Jego plusy to zapach, konsystencja, pienienie się, dobrze zmywa oleje, jest stosunkowo łagodny i faktycznie włosy są po nim mocne i lśniące.


O-  Biovax, Keratyna + Jedwab - po osuszeniu włosów ręcznikiem nałożyłam maskę. Moje włosy zdecydowanie potrzebowały protein. Nie używam jej bardzo często z obawy przed przeproteinowaniem, używając jej średnio co tydzień super odżywia moje włosy. Skorzystałam z Termoczepka dołączonego do zestawu. Czepek na głowie ogrzałam suszarką, żeby wzmocnić działanie maski. Na nagrzany czepek założyłam turban, który miał za zadanie trzymać ciepło. Po 20 minut zmyłam maskę chłodną wodą.
Na jeszcze mokre włosy(właściwie to skalp) użyłam wcierki z mojej porostowej kuracji : Jantar.
Końcówki zabezpieczyłam serum, które kupiłam na próbę, z racji tego ,że bardzo lubię nowości. Nie spodziewałam się ,że aż tak dobrze zajmie się moimi końcówkami.Kupiłam mniejszą wersję , ponieważ byłam sceptycznie nastawiona do tego typu produktów. Po wypróbowaniu mam ochotę zakupić "pełnowymiarową" wersję :)

Kuracja poniedziałkowa jest dla mnie o tyle inna ,że spędzam nad nią o wiele więcej czasu. Długo przebywam w czepku i turbanie, nakładam więcej różnych produktów niż zwykle. No i oczywiście codziennie nie stosuję takiej proteinowej bomby. 

Włosowy poniedziałek nie różni się od innych dni jedynie kosmetykami. W ten dzień staram się również nieco inaczej jeść : dieta jest bardziej zbilansowana, unikam słodyczy i pustych kalorii. Staram się jeść dużo nasionek, pestek , ryb (fuj), pić zdrowe koktajle i zapychać się warzywami i owocami. Pomału jednak zabieram się do wprowadzenia zdrowego żywienia na codzień. Niestety nie jest to łatwo ,bo jestem paskudnym obżartuchem, uwielbiam niezdrowe knajpki,  fast foody i kolorowe napoje. Jednak po wprowadzeniu wewnętrznego odżywiania powoli odkładam śmieciowe jedzenie, już widzę małe postępy.


Efekty po zdrowotnym dniu : 



jeszcze mokre :<




Pozdrawiam :)

poniedziałek, 17 marca 2014

Jak przyspieszyć porost włosów ?

Witajcie,

"jejku fryzjerka opitoliła mnie prawie na łyso"
"co zrobić ,żeby włosy szybciej rosły ?"
"nie da się przyspieszyć porostu włosów, to uwarunkowane genetycznie"

Na takie zdania natknęłam się jakiś czas temu przeglądając przeróżne zapytaj.pl i różne inne śmieszne strony. O samym poroście warto wiedzieć parę podstawowych rzeczy:

1) faktycznie jest to uwarunkowane genetycznie, jeśli przeciętnie włosy rosną nam 1 cm to skok do max 3 cm będzie niesamowity. Jeśli ktoś mówi ,że przyrost wyniósł 6 cm miesięcznie, przy średnim 1 cm - to albo kłamie, bo chce się pochwalić albo nie potrafi dobrze zmierzyć pasemka kontrolnego. (nie przyjmuję opcji bycia mutantem po Czarnobylu)

2) na szczęście naturze można trochę dopomóc, przez wewnętrzne i zewnętrzne sposoby. Nie oczekujmy jednak ,że z cienkiej kity nagle, cudem załapiemy się na ciężką kurtynę. Nie ma takiej opcji, chociaż zawsze warto próbować


    Produkty do stosowania zewnętrznego, które mogą nam pomóc 



1) OLEJEK KHADI, Herbal Hair Growth Oil (Olejek stymulujący wzrost włosów). Jest to połączenie oleju sezamowego, oleju kokosowego oleju rycynowego, Amli ,Bali, oleju z wyciągiem z rozmarynu, Bhringaraj, Brahmi, oleju z nasion marchwi.
zdjęcie pochodzi ze strony www.ceneo.pl



Będzie pasował do osób, które tolerują nakładanie oleju na skalp. Faktycznie przyspiesza porost włosów. U mnie aż dwukrotnie. Jedynym jego minusem jest jego cena. Ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi :)

2) Green Pharmacy, OLEJ ŁOPIANOWY z czerwoną papryką
 Bardzo łatwo dostępny olej (drogerie, internet). Również będzie się nadawał dla osób, które tolerują nakładanie oleju na skalp. Jeśli jednak nałożenie na skalp powoduje u nas wypadanie, swędzenie - musimy szybko przestać. Jeśli nie przyda nam się na porost włosów- przy olejowaniu ich na długości pięknie wygładza i nabłyszcza.  Pisze tutaj, że należy go trzymać 20-30 minut co jest stanowczo za mało. Minimum wynosi 2-3 godziny.

3)KOZIERADKA- konkretniej wcierka z naparu. Przed każdym myciem (2 godziny przed) wcieram w skórę głowy napar z kozieradki. Jest to obok Jantaru, moja ulubiona wcierka na porost !
zdjęcie pochodzi ze strony www.zielarnia24.pl


4)JANTAR - wszystkim dobrze znany i powszechnie stosowany. Najlepsza wcierka mimo zmiany składu (na gorsze). Jeśli ktoś mógłby nam polecać najlepszy produkt na porost włosów (przyspieszenie już istniejących i pojawienie się nowych) będzie to na pewno jantar.

 Kosztuje około 13 zł. Dużo osób wspomina ,że jest problem z ich dostępnością, ale ja tego nie zauważyłam. W 3 pobliskich aptekach kupiłam od razu, a w 4 musiałam poczekać do wieczora na przywiezienie z hurtowni. Internet również pęka w szwach od tych wspaniałych odżywek.
Niektórzy również uważają ,że obciąża - wystarczy nakładać go jedynie na skalp opuszkami palców lub tak jak ja- strzykawką. (bez igły ofkorz). Mnie przedłużył świeżość włosów. Niektórzy używają butelki z atomizerem, ale ja uważam ,że wtedy zbyt dużo leci na same włosy a nie na skalp- wtedy są przeciążone i produkt nie wpływa znacząco na porost.


5) AMPUŁKI  Z PLACENTĄ- również do stosowania jako wcierka. Nie są najtańsze, ale możemy trafić na allegro za około 40 zł, dobre ,ale niszowe firmy. W składzie mamy alkohol, jednak zupełnie nie przeszkadza on w kuracji. Pojawia się mnóstwo baby hair. Ratuje przed wypadaniem. Lepiej stosować ją solo, niż z innymi wcierkami.
zdjęcie pochodzi ze strony exclusive-sklep.pl

6) WCIERKA  z SOKU Z BRZOZY - kolejna wcierka, którą lepiej stosować solo. Mam wrażenie ,że włosy przetłuszczały się po niej nieco szybciej. Nie dawała efektu "wow" jeśli chodzi o przyspieszenie, ale zdecydowanie włosy zgęstniały i umocniły się. Jest bardzo łatwa i tania do zrobienia. Możemy użyć jako płukanka, wcierka lub zwyczajnie do picia. Pomaga to we włosowej diecie. Dostępny w sklepach ze zdrową żywnością i aptekach. Bardzo cenię sobie serię ze zdjęcia poniżej :
zdjęcie pochodzi ze strony : www.ceneo.pl

7) wcierka z BIOSTYMINY- powszechnie jest stosowana jako preparat na kaszel. Kosztuje około 20 zł za 10 ampułek, zdarzają się też tańsze wersje. U mnie sprawdził się sposób wcierania ampułek co drugie mycie. (w innych dniach zastępowane były kozieradką czy Jantar). Przyrost nie był szalony, jednak przy stosowaniu wewnętrznego odżywiania i innych preparatów pięknie sprawdzał się jako zamiennik. Biostymina jest po prostu wyciągiem z aloesu, który ma zbawienny wpływ na nasze włosy, ale też na skórę.
zdjęcie pochodzi ze strony www.aptekawsieci.pl




                                       Co od wewnątrz ?                                       

1) tabletki CP - 2cm
2) drożdże- 2,7 cm
3) siemię lniane- 1,5 cm
4)skrzyp+pokrzywa 1,8 cm
5)żelatyna 1,2 cm
Wszystkie w połączeniu dają efekt od 2,3-3 cm miesięcznie.

Szerzej o sposobach wewnętrznego odżywiania pisałam TUTAJ


                Co jeszcze może wpływać na porost włosów ?                  

1) masowanie skalpu
2) stosowanie peelingu z kawy (kofeina pobudza do wzrostu)

Pozdrawiam

sobota, 15 marca 2014

Chronisz końcówki ? Ochronisz się na dłużej przed fryzjerem !

Witajcie,

kiedyś, muszę się przyznać, nawet nie myślałam o tym ,żeby dodatkowo zabezpieczać końce moich włosów. Dopiero gdy robiły się suche, łamliwe i matowe nakładałam byle jakie serum (Avon?) czy wyczytany gdzieś olejek rycynowy. (może i pomaga, ale mnie pomógł jedynie doszczętnie wysuszyć końcówki). Jednym słowem - masakra. Najbardziej zmiennym miejscem była grzywka. Kiedy regularnie ją podcinałam była zupełnie niskoporowata, była w najlepszej kondycji spośród reszty moich włosów. Kiedy cięcie szło w odstawkę i starałam się zapuścić te lichutkie strąki- była piekłem na Ziemii. Chyba u nikogo nie widziałam czegoś tak paskudnego jak u mnie ;) Oczywiście wtedy myślałam, że taka już moja natura. Jednak okres ten na szczęście minął i teraz wiem jak się za to zabrać. Warto chronić końcówki świeżo obcięte, żeby nie pozwolić im się zepsuć od nowa.

zdjęcie pochodzi ze strony gadzetomania.pl



              Jak pozbyć się zniszczonych końców włosów ?                 

1) zacznij olejować regularnie- zmniejszy to Twoje szanse na łamliwe i brzydkie końce

2) odwiedzaj fryzjera - im częściej podcinane, tym zdrowsze

3) jeśli podcinasz sama - nie używaj zwykłych nożyczek do papieru lub profesjonalnych, ale już lekko zniszczonych. To tylko miażdży nasze włosy i sprawia, że końcówki połamią nam się szybciej niż myślałyśmy w najgorszych koszmarach

4) przestań farbować - to tylko wysusza i niszczy całe włosy, ale na końcówki działa jeszcze gorzej

5) pożegnaj się z prostownicą, lokówką czy suszarką - one wyciągają z naszych włosów życie

6) uważaj na słońce, wiatr, słoną lub chlorowaną wodę

7) chelatowanie ! to ważny zabieg ,który postaram się opisać w następnych postach. To prosty zabieg, który pozwoli nam usunąć nieprzyjemny w dotyku nalot na końcówkach włosów i osadzające się stopniowo minerały z wody (tej niestety z kranu)

8) zabezpieczaj włosy przed mechanicznymi uszkodzeniami -spinaj do snu, nie szarp, staraj się nie przytrzaskiwać włosów np.: torebką, biżuterią, kurtką.

9) uwaga na Tangle Teezer ! ja nie zauważyłam takich efektów , ale wiem ,że wspominała o tym HairCare. TT może łamać suche końce, dotyczy do przede wszystkim włosów wrażliwych.

10) dieta - zbilansowana, bogata w witaminy, tłuszcze roślinne. Pełno różnych ziarenek, pestek do przegryzania :) Ryby, warzywa, owoce.

11)  aloes, pantenol, glicerynę- to zawierają odpowiednie produkty (przeznaczone nie tylko do końcówek) 

                               Czego unikać na końcówki ?                              
1) składników zawierających alkohol - wysusza

2) używanie wcierki alkoholowej nawet na sam skalp może uszkodzić końce

3) jeśli mamy bardzo zniszczone - unikajmy płukanek ziołowych, które wysuszają. Oczywiście wszystko jest dla ludzi ,ale z umiarem :)

4) jedwabiu z Biosilku ;) Na początku jak w bajce, potem jak zwykle...


5) proteiny są dobre, ale przeproteinowanie już niekoniecznie - objawia się puchem i właśnie koszmarnymi końcami

                                    Czego możemy używać ?                               

1) OLEJE - np.: arganowy, śliwkowy, kokosowy. Mogą przetłuszczać włosy, lepiej stosować jakiś czas przed myciem. U mnie jest to na wieczór przed niem umycia

2) PÓŁPRODUKTY -kwas hialuronowy,gliceryna,  elastyna + kolagen. Nie stosuję ich bezpośrednio na włosy. Używam ich do małej ilości odżywki bez spłukiwania lub oleju. Część znajdziemy po prostu w aptece lub przez internet na ZrobSobieKrem :)

3) SILIKONOWE SERA- tyle osób się przed nimi wystrzega głównie przez zawartość właśnie silikonu. Jednak silikon w takiej wersji ma pełno plusów. Lepiej chroni przed chemicznymi i mechanicznymi uszkodzeniami. W tak małej ilości i tylko na końcówki spełnia świetnie swoją rolę.  Po całkowitym odstawieniu silikonów, wracałam do nich z podkulonym ogonem, na końcówki mi absolutnie służą !


  Sprawdzone, gotowe produkty, które warto przetestować               

1) Serum John Frieda, Frizz-Ease

2) Serum CHI, Silk Infusion

3) Serum Oil Argan do końcówek Joanna

4) Jedwab w płynie- Serum Green Pharmacy

5) Wszelkie Olejeki Alterra (lub Alverde)

6) L'biotica serum A+E
 

piątek, 14 marca 2014

Miesięczna aktualizacja włosowa- marzec 2014

Cześć,

 dzisiejszy post ma by początkiem serii aktualizacji włosowych :) Myślę, że jest to szalenie potrzebne, ponieważ posłuży mi w regularnym i świadomym kontrolowaniu jak zmieniają się moje włosy i produkty ,których używam. Zdjęcia mogłabym gromadzić w folderze, ale kto to tak zagląda i porównuje, tutaj jest to bardziej uporządkowane :) Chętnie za miesiąc, 3, czy rok zobaczę ten wpis i efekty mojej roboty :)


Obecnie moja ulubiona maska, tuninguję ją gliceryną :)

Barwą oczyszczam głowę raz na 2 tygodnie
Najlepszy peeling ! Glinka ze srebrem

Tradycyjnie, do częstego mycia

Nie mogłam się przekonać, ale te oleje naprawdę mi służą :)


Super pachnie, stosuję go głównie na końcówki, czasem olejuję wszystkie włosy
Muszę ją wykończyć. Sprawdzała się na moich wcześniej średnio porowatych włosach, teraz nie daje już takich efektów

Od czasu do czasu- świetne szampony Babuszki Agafii. Jeden z nich na porost a drugi regenerujący

Walczę o przyrost Jantarem

Kolejna rzecz ,do której nie mogłam się przekonać. "coś za tania i zbyt drogeryjna" ,ale robi cuda z moimi końcówkami, szybko się wchłania i nie przetłuszcza włosów.









Olejuję teraz przed każdym myciem, pięknie się wygładziły !

Jantar daje rade :) (plus cała masa wewnętrznego odżywiania, CP, siemię, skrzypokrzywa...)

Pełno baby hair ! :)))))))

 Pozdrawiam :)