wtorek, 18 marca 2014

Dobry Początek Tygodnia - masa protein i nawilżenia

Czeeeeść :)


               Postanowiłam rozpocząć nową odmianę serii włosowej. Wszyscy bawią się w Niedzielę dla Włosów, a ja po prostu w niedzielę się nie wyrabiam. Nie dla samego wyróżnienia nowego dnia, czy pokazania buntowniczej natury (czyli właściwie czegoś identycznego jak NDW) , ale dlatego ,że niedziela wbrew pozorom jest dla mnie dosyć napiętym dniem. Wtedy wszystko robię na ostatnią chwilę, uczę się , sprzątam. Wtedy nie mam czasu nic nałożyć na włosy i chce się jedynie skupić na nauce. Zwykle w niedziele mam też czas dla konia, na obiad rodzinny i ogólne przedtygodniowe ogarnięcie się. Jednak jeśli mam czas chce go spędzić na całkowitym lenistwie, z daleka nawet od nakładania czy robienia jakiejś maseczki. Po prostu leżeć i odpoczywać (niestety nie zdarza mi się to zbyt często). Dla mnie dniem dla włosów jest właśnie poniedziałek. Takie zabiegi pomagają mi się zrelaksować przed całym tygodniem stresu i wzmożonej pracy. Również wbrew pozorom łatwiej jest mi się zebrać do czegoś ,jeśli mam więcej obowiązków. Przy okazji lubię zaczynać tydzień od czegoś przyjemnego oraz czegoś co daje kopa na cały tydzień. Stąd nowa seria , oczywiście nie ma być to plagiat NDW, a jedynie przeniesienie Pielęgnacji z Niedzieli na Poniedziałek :) Bo zwyczajnie tak mi pasuje ! ;)







Jakiś czas temu postanowiłam olejować przed każdym myciem przez 2 miesiące. Wcześniej też robiłam to systematycznie, ale o wiele rzadziej. Teraz chciałam im zrzucić olejową bombę, a później wrócić do olejowania co 2 mycie, czyli co 4 dni. Niestety mimo wcześniejszej regularności ostatnio troche się pochorowałam i nie miałam nawet siły nałożyć oleju rano. Dopiero pod wieczór miałam siłę wziąć prysznic, ale o olejowaniu nie było mowy, włosy nie były zbyt tłuste na olejowanie.Zdecydowałam się na OMO. 

O -Garnier Awokado i Karrite -specjalnie za nią nie przepadam. Służyła moim niegdyś baardzo porowatym włosom, teraz nie zachwyca. Nie szkodzi mi ,ale za bardzo się nie kochamy. Staram się ją szybko wykończyć, a może akurat po drodze się do niej przekonam. Zwykle jak czegoś nie lubię dodaję  glicerynę, żeby było bardziej treściwe. Tak było i tym razem, dzięki temu odżywka była bardzo przyzwoita :)


M -szampon regenerujący Babuszki Agafii -W miarę łagodny szampon, chciałam jakieś odmiany od Babydream. Niestety trzeba po nim nałożyć dobrą odżywkę ,bo włosy są szorstkie w dotyku. Jego plusy to zapach, konsystencja, pienienie się, dobrze zmywa oleje, jest stosunkowo łagodny i faktycznie włosy są po nim mocne i lśniące.


O-  Biovax, Keratyna + Jedwab - po osuszeniu włosów ręcznikiem nałożyłam maskę. Moje włosy zdecydowanie potrzebowały protein. Nie używam jej bardzo często z obawy przed przeproteinowaniem, używając jej średnio co tydzień super odżywia moje włosy. Skorzystałam z Termoczepka dołączonego do zestawu. Czepek na głowie ogrzałam suszarką, żeby wzmocnić działanie maski. Na nagrzany czepek założyłam turban, który miał za zadanie trzymać ciepło. Po 20 minut zmyłam maskę chłodną wodą.
Na jeszcze mokre włosy(właściwie to skalp) użyłam wcierki z mojej porostowej kuracji : Jantar.
Końcówki zabezpieczyłam serum, które kupiłam na próbę, z racji tego ,że bardzo lubię nowości. Nie spodziewałam się ,że aż tak dobrze zajmie się moimi końcówkami.Kupiłam mniejszą wersję , ponieważ byłam sceptycznie nastawiona do tego typu produktów. Po wypróbowaniu mam ochotę zakupić "pełnowymiarową" wersję :)

Kuracja poniedziałkowa jest dla mnie o tyle inna ,że spędzam nad nią o wiele więcej czasu. Długo przebywam w czepku i turbanie, nakładam więcej różnych produktów niż zwykle. No i oczywiście codziennie nie stosuję takiej proteinowej bomby. 

Włosowy poniedziałek nie różni się od innych dni jedynie kosmetykami. W ten dzień staram się również nieco inaczej jeść : dieta jest bardziej zbilansowana, unikam słodyczy i pustych kalorii. Staram się jeść dużo nasionek, pestek , ryb (fuj), pić zdrowe koktajle i zapychać się warzywami i owocami. Pomału jednak zabieram się do wprowadzenia zdrowego żywienia na codzień. Niestety nie jest to łatwo ,bo jestem paskudnym obżartuchem, uwielbiam niezdrowe knajpki,  fast foody i kolorowe napoje. Jednak po wprowadzeniu wewnętrznego odżywiania powoli odkładam śmieciowe jedzenie, już widzę małe postępy.


Efekty po zdrowotnym dniu : 



jeszcze mokre :<




Pozdrawiam :)

5 komentarzy:

  1. Jakie masz piękne włosy! :O Życzę powodzenia w zapuszczaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cieszę się, że Ci podkopałam światopogląd :( Ale pomyślałam, że im więce osób się dowie tym lepiej. Beznadziejna jest ta sytuacja z rosyjskimi kosmetykami, dla mnie to w sumie gigantyczny problem bo zostaję bez czegokolwiek do mycia włosów, może ewentualnie szampony Biovax ale sa dla mnie za drogie, 2x droższe niż Natura Siberica na przykład.
    I to nie chodzi o to, że te rzeczy nadal działają dobrze więc hej, ho, nie zwracajmy uwagi na skład. Żeby się okazało,że tam jest stary znany SLES. Ale nie, jakieś cuda wianki, nie wiadomo właściwie co! I żeby to powiedzieli od początku... Jakkolwiek to zabrzmi, boję się tych produktów. Skoro firmy obchodzą procedury certyfikatów... Ech. Czas zacząć myć włosy jajkiem chyba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ masz gęste te włosy! :)
    Garnier AiK lubiłam, jedyną dla mnie wadą było to, że potrafiła mi obciążyć włosy - za to wersja z olejem kokosowym i masłem kakaowym jest dla mnie idealna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze, ciesze się ,że na takie wyglądają ,ale niestety to tylko cienowanie i misterne ułożenie, w rzeczywistości są cieniutkie i rzadkie. Choć nie mogę narzekać, że się poprawiły ostatnio :) Nie używałam tej wersji , o której wspomniałaś , w takim razie trzeba wypróbować :)

      Usuń

komentarz to opinia własna : negatywna lub pozytywna; pasuje mi każda, która nie jest prymitywna i niekulturalna :)