niedziela, 30 marca 2014

Niedziela Dla Włosów,dzisiaj maska DIY

baner pochodzi ze strony www.anwen.pl
Witajcie :)

W dzisiejszym poście chcę Wam przedstawić moją niedzielną pielęgnację. Moja niedziela miała sie przenieść na poniedziałek ,ale ostatnio dziwnym trafem znajduję czas w niedziele :)

Biorę udział w akcji Marzec Miesiącem Olejowania z Anwen, więc moja pielęgnacja w tym szczególnym dniu zaczęła się już poprzedniej nocy. W moim przypadku najlepiej się sprawdza olejowanie na całą noc. Dzięki temu moje średnio (zbliżające się do nisko) porowate włosy wypijają dużo oleju bez straty czasu na siedzenie w czepku za dnia.

1. Olejowanie- jak wcześniej wspomniałam wczoraj na wieczór nałożyłam olej Green Pharmacy łopianowy z dodatkiem olejku arganowego. Czepek podgrzałam na głowie i założyłam turban. Tak spałam aż do godziny 8:00 ( szalona pora :< )


2. Mycie- po wstaniu użyłam szamponu Babuszki Agafii na porost włosów, z serii w saszetkach. Olej po jednorazowym myciu był z grubsza spłukany. Zwykle się tym nie przejmuje,bo odżywki, które później nakładam, domywają go do końca.

3. Maska DIY- zrobiłam najprostszą i wysoce proteinową maskę. Właściwie poleciła ją moja babcia, a ja zafundowałam jej lekki tuning. Jest niesamowicie prosta o zrobienia ,a produkty są tymi, które używamy prawie codziennie w kuchni. Pewnie dużo o niej słyszałyście, nie jest to nic nowego :)
    a)żółtko
    b)parę kropel soku z cytryny
    c)łyżka miodu
    d)kilka kropel oliwy
    e)kilka kropel gliceryny
Ilość uzależniamy od długości i grubości naszych włosów, wszystko ładnie rozbełtujemy i nakładamy pod czepek na ok. 30 minut. Ciężko się ją nakłada, zaraz po mamy bardzo sztywne włosy, ale po zmyciu maski efekt znika i włosy są pięknie i naturalnie odżywione. Miód jakimś cudem (tym razem) zabił zapach żółtka i maska pachniała zwyczajnie kuchennie.
przed dodaniem miodu i rozbełtaniem

najlepszy naturalny miód jaki może przydać się w masce :)

4. Odżywka- Na 3 kroku mogłabym właściwie skończyć ,ale nienawidzę zapachu żółtka i sklejonych miodem włosów. Jako że odżywki mają minimalne właściwości myjące i dobrze pachną nałożyłam jedną z nich. Był to balsam Babuszki Agafii regenerujący, seria saszetkowa. Prócz usunięcia nieprzyjemnej woni pozwoliłam im na dogłębne odżywienie- jest to w końcu ten jeden dzień w tygodniu kiedy mogę nakładać więcej niż zwykle, dając moim włosom bombę odżywczą. Musimy pamiętać , by balsam/odżywka były ubogie w proteiny- już jajko zawiera ich dużo i może dojść do przeproteinowania. Chociaż cytryna wymywa proteiny- należy uważać

5. Płukanka- ja postawiłam na rumiankową ze szczyptą cynamonu. Było to ostatnie płukanie, włosy ładnie pachniały i przez płukankę zrobiły się bardziej śliskie i lśniące.Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia ,ale to nic specjalnego, wywar z rumianku i trochę cynamonu- żadna filozofia :)

6. Zabezpieczam końce (bardzo niepozornym) serum arganowym z Joanny.
Efekty NDW :)

bez flesza

bez flesza

bez flesza

flesz

flesz

flesz

bez flesza
Właściwie to jestem bardzo zadowolona, dawno nie były w takiej formie
Pozdrawiam :)

1 komentarz:

  1. Dawno nie robiłam maski z żółtkiem, a efekty po niej są naprawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń

komentarz to opinia własna : negatywna lub pozytywna; pasuje mi każda, która nie jest prymitywna i niekulturalna :)