poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Niedziela dla Włosów- Wielkanocne opóźnienia i szalone pomysły

Witajcie,

tak tak... dzisiaj znowu DIY. Ale naprawdę wolę odkrywać coś sto razy bardziej niż nakładać gotowe "niewiadomocotojest" :)Wpis totalnie opóźniony przez wczorajsze obżarstwo.

Postanowiłam dzisiaj zrobić sobie dzień "no schampoo". Właściwie to szampon był, ale domowej roboty. Zacznijmy od początku.

1. Olejowania jako takiego nie było,obawiałam się, że mój szampon diy nie poradzi sobie z ociekającymi olejem włosami. Postanowiłam nałożyć parę kropel na końcówki i grzywkę, która zawsze była niskoporowata przez regularne podcinanie. Jednak kiedy ją zapuszczam, podcinam ją niestety duuużo rzadziej. Jest też ,przy okazji, bardziej narażona na "zetknięcia z rzeczywistością" - dotykanie rękami, dym, właściwie wszystko. Dlatego też muszę o nią nieco bardziej zadbać niż inne partie. Dzisiejszej nocy dałam im trochę olejku Bielendy.


2. Pora na domowej roboty szampon. Kiedyś robiłam je już wcześniej, ale efekt był w zasadzie krótkotrwały. Umył, włosy wyglądały na zadowolone...ale tylko przez kilka godzin. Później oklapnęły, zaczęły się przetłuszczać i cóż, pozostały niezidentyfikowane gałązki bez życia. Zwyczajnie się na tym nie znałam. Nie wiedzieć czemu nie wpadłam na to,że w szamponie przecież musi być jakiś składnik myjący. Nie zastanawiałam się nad tym, teraz wiem ,że wystarczy dodać orzechy piorące lub mydlnicę lekarską, żeby nie martwić się o skutki uboczne mycia bez szamponu. Mój dzisiejszy przepis wygląda następująco :
1)łyżka glinki czarnej z dodatkiem kawy
2)łyżka mydlnicy lekarskiej
3)jedno żółtko
4)3/4 szklanki wody lub więcej
5) 2 łyżki soku z cytryny
Ja akurat stosuję tę glinkę ze srebrem

przed dodaniem glinki (najlepiej dać ją na końcu - papka tak szybko się nie zeschnie)






Po dodaniu składników do szklanki papkę musimy energicznie mieszać do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Nakładamy na włosy, myjemy,zostawiamy na chwilę i gotowe :) . Mam jednak dwa ostrzeżenia : najlepiej przygotowywać papkę zaraz przed jej użyciem- glinka szybko zasycha i mogą być problemy z rozprowadzeniem masy na włosach. Drugą rzeczą jest dosyć brudny prysznic/wanna po glinie. Jest do sprawa szybka do załatwienia, nic strasznego, ale zwróciła mi na to uwagę koleżanka, więc ostrzegam :)


3. Włosy po szamponie wydawały się być czyste, ale nieco sztywne i miałam wrażenie, że mogą wyglądać na matowe po wysuszeniu, więc zabrałam się za kolejny wymyślanie, tym razem co do maski. Tutaj akurat zbyt wiele nowości nie będzie :
1)łyżka miodu (akurat kupiłam ostatnio rzepakowy)
2)łyżka masła (w zasadzie nóż masła, ale nieco absurdalnie to brzmi :> )

3)kilka kropel soku z pomarańczy
4)kilka kropel gliceryny
5)Dolałam dodatkowo łyżkę przegotowanej wody, ponieważ papka była niesamowicie gęsta i lepka
tutaj już sok,gliceryna,woda miód.

papka już z wodą, dalej gęsta,ale już nieco mniej



Musze przyznać, że niedawno odkryłam "masłowanie" włosów (o ile coś takiego istnieje?) i już teraz mogę powiedzieć, że nigdy w życiu nie miałam tak miękkich włosów ! Polecam stuprocentowo.

po umyciu

4.Płukanka była już bez żadnych szalonych rewelacji. Najlepiej działa na mnie rumianek, więc i dzisiaj postanowiłam wykorzystać jego supermoce :) Dodałam trochę pokrzywy, ale chyba niewiele zmieniła.

5. Zabezpieczanie końcówek-na końcówki chyba najlepszy olej z YR. Muszę uważać z ilością, ponieważ łatwo można przetłuścić nim włosy. Z resztą jak każdym olejem na krótkich włosach, które końce są dosyć blisko nasady :)




Efekty :





                                                                                                                                                                  
Wy też macie takiego bzika na punkcie domowych masek/szamponów/odżywek ? :)
Pozdrawiam


1 komentarz:

  1. Jak pięknie błyszczą! :O
    http://makingoftheboss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

komentarz to opinia własna : negatywna lub pozytywna; pasuje mi każda, która nie jest prymitywna i niekulturalna :)