środa, 24 września 2014

KWC, których nie lubię

Witajcie :) 

Dzisiaj chciałabym przedstawić listę produktów, które nawet nie tyle są nazywane KWC, ale są dosyć popularne i przysłużyły się dużej ilości dziewczyn. Myślę, ze to wynika głównie z tego, że mam dosyć cienkie włosy, które jednak mają nieco inne wymagania. Przy okazji zauważyłam, czytając inne cienkowłose blogi, że służą nam podobne produkty mimo rożnej porowatości, ale z tą samą rzadkością.

Są to produkty uniwersalne, które nie zrobiły mi krzywdy, ale też nie było efektów. Uznałam, je za poniżej neutrum.

1. Facelle -płyn do higieny intymnej. Mówię tutaj o płynie, bo niedostępna już pianka była niesamowicie delikatna i co prawda miała problem z domyciem olejów (z początku wydawało mi się, że sobie z nimi radzi), ale i tak chętnie myłam nią włosy. Z kolei płyn strasznie je plątał, przesuszał i włosy były bardzo matowe.

 
niestety nie mam swojego zdjęcia

PIANKA JEST SPOKO :)

2. Maska drożdżowa Babuszki Agafii. Piękny zapach, ale zbyt lejąca konsystencja. Ani nie wspomogła porostu,. ani na długości nie robiła cudów. Była po prostu ok, bez szału.





3. Odżywka niebieska Isana nawilżająca. Jeszcze na początku jej zapach przyjemnie kojarzył mi się z praniem, ale później zaczęła mnie boleć głowa kiedy tylko ją nakładałam, smród nie z tej Ziemi, chemiczne paskudztwo. Przy okazji z włosami nie robiła nic i trzeba było nakładać na głowę niesamowite ilości, żeby pokryć całe włosy- nie wiem czemu, ale wiem, że to nie tylko moje spostrzeżenie.





4. Apteczka babci Agafii - aktywne serum ziołowe na porost włosów - 7 ziół, witamina B5, drożdże piwne, papryczka chili. Totalnie nic nie zrobiło z moimi włosami. Gdzie baby hair, gdzie porost? Nic. Stosowałam zgodnie z instrukcją- nic. Zaczęłam częściej- serum zaczęło podrażniać. Rzadziej- jeszcze większe nic. Zlepiał włosy, skracał ich świeżość- przeciwieństwo Jantara. 





5. Tradycyjny syberyjski balsam do włosów nr 4 na kwiatowym propolisie. Był dla mnie za rzadki, totalnie nic nie robił z włosami, chyba że nałożyłam na głowę niesamowite ilości i przetrzymałam sto lat. Wteeedy dopiero coś tam się działo. Dla mnie totalny kit, nie planuję kolejnego zakupu. Z resztą chyba większość od Babci Agafii maja taka konsystencję i kiepsko na mnie działają. Tak zachwalany balsam się u mnie nie sprawdził, był totalnie neutralny i sprawdzał się jako pierwsze "o" w OMO. Ale za tą cenę to mogę sobie kupić mnóstwo innych neutralnych produktów :)




Mimo, że teraz potrafię czytać składy i wiem co lubią moje włosy, wciąż zdarzają mi się buble. Czasem moje włosy mimo świetnego składu protestując i koniec, nic z tym nie zrobisz. A kiedy pojawia się coś co wygląda na klapę roku- staje się moim hitem. A jak jest u Was ? POZDRAWIAM

11 komentarzy:

  1. Maska drożdżowa - paskuda jedna. Moje włosy też jej nie lubią. Za to same drożdże i owszem

    OdpowiedzUsuń
  2. Facelle lubię, ale tylko do higieny intymnej. Reszty nie używałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym celu też się sprawdza, ale patrząc na kontekst włosowy dla mnie to porażka ;<

      Usuń
    2. Moim zdaniem to wogóle nie nadaje się do mycia włosów, ale w przypadku skóry poparzonej farbą lub rozjaśniaczem to jedyny najprostszy i bezpieczny środek do mycia który bym poleciła . Ale mam tu na myśli poważne uszkodzenie skóry, swędzący łupież, ranki i prześwity. A nie Facelle w roli łagodnego szamponu na codzień.

      Usuń
    3. Wielu osobom pasuje na codzien i sa nierozlaczne. Ile głów, tyle zdan :)

      Usuń
  3. Dawno temu wierzyłam, że istnieje zależność wysokie oceny=dobre :D Na szczęście po paru bublach szybko mi przeszło i nauczyłam się czytać składy.
    Czasem jednak zdarzają mi się zakupy pod wpływem impulsu, posiadam na przykład to serum na porost włosów... Pachnie jak płyn do mycia okien i nie robi zupełnie nic :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skojarzenie zapachowe mamy podobne ;) a u mnie właśnie nawet skład nie jest wyznacznikiem dobrego produktu. włosy po prostu protestują i tyle, nie ma siły :D

      Usuń
  4. Ja kupiłam Facelle najpierw w celu zakwaszania włosów, potem ich mycia... Ale dałam sobie siana i zużyłam zgodnie z przeznaczeniem. Tylko w tej roli jest rewelacyjny :P. Wczoraj coś mnie podkusiło i umyłam nim wieczorem twarz - poparzyło mnie niemal po sekundzie... :(
    Balsamu na kwiatowym też nie lubię. Nie dociąża, kosztuje kupę kasy, a działa jak najtańsza odżywka.
    Co do Isanki - w złożonym odżywianiu włosów albo kiedy potrzebuję nawilżenia, jest baaardzo dobra. Kiedy przytrzymam ją poł godzinki, włosy są lejące, miękkie i wreszcie nawilżone jak trzeba więc się nie przyczepię. :)
    Reszty produktów niestety nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnie zastanawiałam się, jak Facelle działa na twarz. w takim razie wole nie ryzykować ;) a z Isaną to nie próbowałam nawet kombinować, bo ten zapach jest prowymiotny ;pp

      Usuń
    2. Szczerze powiedziawszy, jestem wyjątkowo odporna na zapachy i nienawidzę tylko ziołowych, więc mi nie przeszkadza. :D ale stosuję ją raz na rok ruski.
      Co do Facelle - mam bardzo wrażliwą skórę, u niektórych nie dzieje się nic po myciu, ale ze swojej strony przestrzegam. :<

      Usuń

komentarz to opinia własna : negatywna lub pozytywna; pasuje mi każda, która nie jest prymitywna i niekulturalna :)